czwartek, 29 czerwiec 2017 22:30

Dzieci niepewne seksualnie potrzebują terapii, a nie środków zatrzymujących ich dojrzewanie: nowe badania - Ryan T. Anderson

Lekarze i terapeuci zajmujący się płciowością coraz częściej się spierają czy dzieciom tak młodym jak dziewięciolatki powinno się podawać środki blokujące rozwój płciowy jeśli doświadczają one niepewności na tle płciowym (dysforii płciowej).

 

Jednak nowy artykuł napisany przez trzech ekspertów medycznych ujawnia, że za rozwiązaniem tego typu nie stoją żadne przesłanki naukowe.

 

Artykuł pod tytułem Ból dojrzewania: problemy związane z hamowaniem dojrzewania podczas terapii “dysforii płciowej”, który został opublikowany we wtorek w periodyku “The New Atlantis”, omawia ponad 50 zrecenzowanych badań nad dysforią płciową u dzieci.

 

Współautorzy artykułu to dr Paul W. Hruz, który jest wykładowcą w Washington University School of Medicine, dr Lawrence S. Mayer, uczony rezydujący w Johns Hopkins University School of Medicine oraz profesor na uczelni Arizona State University, oraz dr Paul R. McHugh mający tytuł zasłużonego profesora psychiatrii na uczelni Johns Hopkins University School of Medicine.

 

W zeszłym roku Mayer i McHugh opublikowali obszerny raport na temat seksualności i płciowości w ogóle. Teraz, współpracując z Hruzem, ekspertem pediatrii, skupili się na badaniu tych zjawisk u dzieci.

 

Jak wyjaśniam w mającej się wkrótce ukazać książce When Harry Became Sally: Responding to the Transgender Moment, cała biologia, psychologia i filozofia, wszystko to utrzymuje rozumienie seksualności jako rzeczywistości typowo cielesnej, a płciowość społeczno-kulturową jako manifestację płciowości cielesnej.

 

Biologia nie jest wyrazem bigoterii, a my potrzebujemy trzeźwej i szczerej diagnozy kosztów ludzkich ponoszonych w związku ze złym zrozumieniem natury rzeczy. To jest szczególnie ważne w przypadku dzieci.

 

A jednak pediatryczne kliniki zajmujące się płciowością - jak i interwencjami terapeutycznym u dzieci - wciąż się mnożą. W ciągu ostatnich dziesięciu lat dziesiątki takich klinik powstało w Stanach Zjednoczonych. W 2007 roku szpital Boston Children’s Hospital stał się głównym elementem “pierwszego, zakrojonego na szeroką skalę programu skupiającego się na transgenderowych dzieciach i nastolatkach”, jak twierdzi ich własna strona internetowa.

 

Siedem lat później już 33 klinik otworzyło swoje drzwi dla dzieci z naszego kraju, wmawiając rodzicom, że środki blokujące rozwój płciowy oraz międzypłciowe leki hormonalne są jedynym sposobem by zapobiec samobójstwom wśród nastolatków.

 

Pomijając oczywiście fakt, że zgodnie z najlepszymi badaniami - od 80 do 95 procent seksualnie niepewnych dzieci na koniec przyjmie swoją cielesną seksualność i będzie się z nią identyfikować - co zresztą sami mówią aktywiści transseksualni.

 

Pomijając również to, że 41 procent osób, które identyfikują się jako transseksualne podejmie próby samobójcze w którymś momencie ich życia, co jest prawie dziesięciokrotnie większym wskaźnikiem w stosunku do reszty populacji, gdzie wynosi on 4,6%.

 

Nie wydaje się im również istotny fakt, że osoby, które poddały się operacji zmiany płci statystycznie 19 krotnie częściej giną w wyniku samobójstwa niż reszta społeczeństwa.

 

Takie wskaźniki powinny być sygnałem, że zjechaliśmy na niewłaściwy tor. To jasne, że musimy szukać sposobów efektywnego zapobiegania tym samobójstwom i pochylić się nad leżącymi u podstaw przyczynami. Z pewnością nie powinniśmy zachęcać dzieci do zmiany płci.

 

Smutna rzeczywistość jest taka, że gdy rośnie liczba pediatrycznych klinik genderowych, to wciąż niewiele wiemy na temat identyfikacji płciowej u dzieci - a wiele terapii jest niczym więcej niż eksperymentowaniem na nieletnich.

 

Ogłasza się, że profesjonalne standardy opieki zdrowotnej polegają na tym, że dzieci już w wieku dziewięciu lat powinny otrzymywać środki blokujące dojrzewanie płciowe, a w wieku lat 16 międzypłciowe leki hormonalne. Nie przeprowadzono jednak kontrolowanych prób klinicznych blokowania rozwoju dojrzewania płciowego w kontekście dysforii płciowej, a Agencja Żywności i Leków nie atestowała tych leków do leczenia dysforii płciowej.

 

Tymczasem, pomimo roszczeń obrońców tej metody terapii, nie ma dowodów, że blokowanie rozwoju płciowego za pomocą środków medycznych jest “odwracalne”, a tym bardziej brakuje ich na to, że jest nieszkodliwe. Najbardziej niepokojący jest fakt, że wszystkie tego typu terapie wiążą się, że ryzykiem umocnienia w dzieciach zaburzenia dysforii płciowej.

 

Hamowanie rozwoju płciowego może umocnić w dzieciach dysforię płciową

 

We wspomnianym wyżej artykule, Hruz, Mayer oraz McHugh wyjaśniają, że transgenderowo afirmatywne terapie dziecięce “mogą sprawić, że dzieci będą umocowane w identyfikowaniu siebie jako trasseksualistów, gdy w innym wypadku, wraz z tym jak będą coraz starsze, mogłyby uznać, że ich płeć jest zgodna z tym jakie jest ich ciało”.

 

Jak wspominają naukowcy, “identyfikacja płciowa jest dla dzieci elastyczna (to znaczy, że może się z czasem zmienić) oraz plastyczna (to znaczy, że może być uformowana przez wpływ takich sił jak aprobata rodzicielska oraz warunki społeczne)”.

 

W wyniku tego, jeśli “wzrastające stosowanie terapii genderowo-afirmatywnych sprawia, że dzieci upierają się przy ich identyfikacji płciowej jako płeć przeciwna, to wiele dzieci, które w innym wypadku nie potrzebowały by opieki lekarskiej, zostanie narażona na chirurgiczne i hormonalne interwencje”.

 

Mając na uwadze to, że 80 do 95 procent dzieci cierpiących na dysforię płciową dochodzi do tego, że po czasie uznaje i identyfikuje się zgodnie ze swoją płcią biologiczną, to żadne z dzieci poddanych działaniu środków zatrzymujących rozwój płciowy w holenderskiej klinice, która była pierwszą, która zaczęła stosować tego typu zabiegi, nie zdecyduje się na identyfikację zgodną z jej biologiczną płcią. Wszystkie z nich zostały umocowane w swojej tożsamości transseksualnej.

 

Rzeczywiście, jak wyjaśniają Hruz, Mayer i McHugh, dzieci poddane działaniu środków zatrzymujących rozwój płciowy, “zamiast powrócić do naturalnego biologicznie rozwoju płciowego, to w okresie nastoletnim zazwyczaj przechodzą ze środków zatrzymujących dojrzewanie płciowe na uwarunkowany medycznie rozwój płci przeciwnej, gdzie poddaje się je działaniu międzypłciowych leków hormonalnych”.

 

Obawy naukowców polegają na tym, że terapie transgenderowo-afirmatywne, środki blokujące rozwój płciowy, oraz międzypłciowe leki hormonalne “mogą utrwalić poczucie identyfikacji z płcią przeciwną niż biologiczna u pacjentów poddanych tym środkom, co prowadzić ich będzie do silniejszego zaangażowania w proces zmiany płci niż to mogłoby być, gdyby problem został inaczej zdiagnozowany i zostaliby objęci innego rodzaju terapią”.

 

Doktorzy holenderscy, którzy jako pierwsi zaczęli stosować środki blokujące dojrzewanie płciowe w ramach terapii dysforii płciowej argumentują, że daje to dziecku “więcej czasu by zbadać swoją tożsamość płciową, bez niepokoju wywołanego przez kształtujące się cechy płciowości biologicznej”.

 

Dziwny argument. Jak wyjaśniają Hruz, Mayer oraz McHugh “przypuszcza się, że wykształcenie cech płci biologicznej może zakłócić “odkrywanie” swojej tożsamości płciowej, gdzie z drugiej strony ktoś mógłby oczekiwać, że rozwój naturalnych cech płciowych może się przyczynić do naturalnej konsolidacji czyjejś tożsamości płciowej”.

 

Pośpieszny proces biologiczny w którym naturalne hormony płciowe i rozwój cielesny, który odbywa się podczas dojrzewania może być właśnie tą rzeczą, która pomaga rozwijającemu się chłopcu czy dziewczynce docenić i utożsamić się z ich płcią cielesną. Za to środki blokujące rozwój płciowy mogą powstrzymać ten proces psychiczny.

 

Hruz, Mayer oraz McHugh podkreślili, że istnieje możliwość, że “interferencja w naturalny rozwój dojrzałości płciowej ma wpływ na tożsamość płciową dziecka poprzez zmniejszenie szans na rozwój identyfikacji płciowej zgodnej z jego płcią biologiczną”.

 

Tak więc zabiegi proponowane przez aktywistów transgenderowych - tranzyt społeczny, za którym podąża hamowanie rozwoju dojrzałości płciowej, stosowanie międzypłciowych leków hormonalnych oraz ewentualna operacja chirurgiczna - czynią bardziej prawdopodobnym to, że dzieci angażują się w działalność wzmacniającą ich zaburzenie, która może czynić zaniechanie tego procesu mniej prawdopodobnym.

Jak wyjaśniał dr Hruz Sądowi Federalnemu:

 

Zaniechanie (to znaczy powrót do identyfikacji płciowej zgodnej z płcią biologiczną) zapewnia najlepsze, dożywotnie korzyści i dochodzi u niego u większości pacjentów. Dlatego też powinien on stanowić pożądany cel. Każda interwencja, która zaburza to prawdopodobieństwo jest nieuzasadniona i potencjalnie szkodliwa.

 

Hamowanie rozwoju dojrzałości płciowej jest eksperymentalne

 

Transgenderowo afirmatywne podejście terapeutyczne nie tylko przedłuża utożsamienie transgenderowe w dzieciach, które w innym wypadku mogłyby z niego wyrosnąć, ale i jest ono całkowicie eksperymentalne. U jego podstaw nie ma żadnej dobrze rozumianej działalności naukowej i nie ma pewności czy jest bezpieczne, nie mówiąc już o jego efektywności.

 

Hruz, Mayer i McHugh kwitują promocję tych standardów opieki przez różnych aktywistów - i co smutne również profesjonalnych organizacji:

 

Czytanie tych wszystkich wytycznych budzi wrażenie, że stoi za tym wszystkim gruntownie przemyślany konsensus naukowy dotyczący bezpieczeństwa i efektywności stosowania środków hamujących rozwój dojrzałości płciowej u dzieci z dysforią płciową, a rodzice tych dzieci powinni myśleć o tym jak o rozważnej i naukowo udowodnionej możliwości leczenia. To jednak czy hamowanie rozwoju dojrzałości płciowej jest najlepszym sposobem leczenia dysforii płciowej u dzieci pozostaje dalekie od rozstrzygnięcia i powinno być uważane nie tyle za poważną możliwość, która może poszczycić się swoją efektywnością, ale za drastyczny i eksperymentalny zabieg.

 

Eksperymentalne zabiegi medyczne u dzieci muszą być poddane szczególnie intensywnej kontroli, zwłaszcza, że dzieci nie mogą dać zgody prawnej na jakikolwiek rodzaj leczenia (to rodzice lub opiekunowie muszą wydać zgodę na przeprowadzenie zabiegu), już nie mówiąc o zgodzie na stanie się obiektem doświadczalnym nie zweryfikowanej naukowo terapii. Jednak w przypadku dysforii płciowej bezpieczeństwo i efektywność hormonów hamujących dojrzewanie płciowe nie jest ugruntowana na dowodach naukowych…. Niezależnie od tego czy hamowanie rozwoju dojrzałości płciowej jest bezpieczne i efektywne to używanie go jako elementu terapii dysforii płciowej pozostaje niejasne i nie jest podparte rzetelnymi dowodami naukowymi.

 

Smutna rzeczywistość jest taka, że długotrwałe hamowanie rozwoju dojrzałości płciowej w ramach terapii dysforii płciowej “zostało tak pośpiesznie zaakceptowane przez dużą część środowiska lekarskiego, jak się okazuje bez analizy naukowej, że są powody do niepokoju o dobro dzieci, które są poddawane działaniu takich środków, jak i również powodem do poddawania w wątpliwość zapewnień jakie czyniono dla ich poparcia - takich jak twierdzenie, że efekty psychiczne i fizjologiczne są ‘odwracalne’”.

 

Hamowanie rozwoju dojrzałości płciowej nie jest “odwracalne”

 

W rzeczy samej sposób w jaki wypowiadają się działacze sprawia, że naturalny rozwój człowieka wydaje się nieodwracalnym problemem, a interferencja w rozwój dojrzałości płciowej zdaje się być ostrożnym i odwracalnym krokiem.

 

Jednak okazuje się to być niezgodne z prawdą, jak wyjaśniają to Hruz, Mayer i McHugh:

   

To jest odwracanie kota ogonem, przedstawianie naturalnego procesu rozwoju biologicznego jako serii nieodwracalnych problemów, gdzie medycyna powinna szukać sposobów na ich zapobieżenie, a w tym samym czasie przedstawia się interwencję w postaci hamowania rozwoju dojrzałości płciowej jako łagodną i odwracalną.

 

Jednak lekarze nie mają prawa wiedzieć czy te zabiegi na prawdę są odwracalne, ponieważ bardzo niewielu ludzi kiedykolwiek podejmowało próby ich odwrócenia: “Praktycznie nie opublikowano żadnego raportu, nawet studium przypadku, nad nastolatkami wycofującymi się z terapii środkami hamującymi rozwój dojrzałości płciowej, a następnie przystępującymi do naturalnego rozwoju płciowego, typowego dla ich płci biologicznej”.

 

Przynajmniej nie w normalny sposób. Mimo wszystko, jak wyjaśniają Hruz, Mayer i McHugh “W biologii rozwoju dojrzałości opisywanie czegokolwiek jako ‘odwracalne’ nie niesie ze sobą zbyt wiele sensu”.

 

Przechodzenie przez proces rozwoju dojrzałości płciowej w wieku 20 lat, który to powinien odbyć się w wieku lat 10 to nie to samo. Mówienie więc, że te zabiegi są odwracalne jest zwyczajnym wprowadzaniem w błąd.

 

A jednak wszystkie większe grupy aktywistyczne, jak i również organizacje skupiające profesjonalistów - podtrzymują to twierdzenie.

 

Jednak jak ilustrują to Hruz, Mayer i McHugh: “Jeśli dziecko nie rozwinie odpowiednich cech w wieku lat 12 w wyniku podjęcia interwencji lekarskiej, to jego lub jej cechy płciowe, które rozwijają się w wieku lat 18 nie są już ‘przywracalne’ ze względu chociażby na to, że naturalna sekwencja rozwojowa została już naruszona”.

 

W istocie, doktorzy przeprowadzają gigantyczny eksperyment na nieletnich poprzez uniemożliwienie im osiągnięcia dojrzałości płciowej, a czynią to nie zbliżając się nawet do etycznych standardów etycznych, których wymaga się w innych dziedzinach medycznych.

 

Może więc “twierdzenie, że wstępne zabiegi są odwracalne może sprawiać, że wydają się nie być tak drastyczne”, to jednak twierdzenie to “nie jest wystarczająco dobrze ugruntowane w dowodach naukowych”.

 

Jak Hruz, Mayer i McHugh wyjaśniają, “pozostaje niewyjaśnione czy zwyczajny rozwój dojrzałości płciowej charakterystyczny dla płci biologicznej wróci na swoje wcześniejsze tory wśród pacjentów, których rozwój dojrzałości płciowej został zatrzymany w ramach terapii dysforii płciowej”.

 

Blokowanie rozwoju dojrzałości płciowej może wiązać się z długotrwałymi konsekwencjami zdrowotnymi

 

Istnieją długoterminowe powikłania związane ze stosowaniem środków blokujących rozwój dojrzałości płciowej, nikt jednak nie zna wszystkich możliwych konsekwencji, gdyż nie przeprowadzono rzetelnych badań nad stosowaniem tych środków.

 

Nie zmienia to jednak faktu, że jak wyjaśniają doktorzy “niektóre ze znanych efektów blokowania rozwoju dojrzałości płciowej na fizycznie zdrowym dziecku są właśnie tym czego można się było spodziewać po wprowadzeniu zmian w procesie rozwoju człowieka i to w tak istotnym dla niego momencie”.

 

Zarówno w przypadku chłopców, jak i dziewczyn, negatywnie to wpływa na dynamikę wzrostu wysokości człowieka. Dzieci, którym podawano środki blokujące rozwój dojrzałości płciowej są również bardziej narażone na pojawienie się osteoporozy. Hruz zaznacza również, że “inne potencjalne skutki niepożądane, to np.: szpecący trądzik, nadciśnienie, skłonność do otyłości, nieprawidłowa tolerancja glukozy, rak piersi, nieżyt wątroby, zakrzepy oraz choroby układu krążenia”.

 

No i oczywiście wszystkie dzieci, które trwają w swoim utożsamieniu transgenderowym i biorą środki blokujące rozwój dojrzałości płciowej, a następnie międzypłciowe leki hormonalne będą w przyszłości bezpłodne.

 

Na podstawie źródeł uzasadniających każde z tych twierdzeń Hruz, Mayer i McHugh przedstawili streszczenie sprawy dla Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych:

 

Hormony blokujące rozwój dojrzałości płciowej zapobiegają rozwinięciu drugorzędnych cech właściwych dla danej płci, zatrzymują wzrost kości, zmniejszają stopień przyrostu kośćca, zapobiegają pełnej organizacji i dojrzałości mózgu, blokują płodność. Międzypłciowe leki hormonalne zwiększają ryzyko wystąpienia chorob wieńcowej u dzieci i powodują sterylność. Podawany ustnie estrogen, który jest zapisywany chłopcom cierpiącym na dysforię płciową, może wywołać zakrzepy, choroby układy krążenia, niekontrolowany wzrost masy ciała, hipertriglyceridemię, podwyższenie ciśnienia krwii, zmniejszoną tolerancję glukozy, chorobę pęcheżyka żółciowego, prolaktynomę oraz raka piersi. Podobnie, testosteron zapisywany dziewczynkom cierpiącym na dysforię płciową może negatywnie wpływać na ich choresterol; zwiększyć poziom homocysteiny (co zwiększa ryzyko wystąpienia zawału); wywołać hepatotoksyczność oraz polycytemię (nadmiar czerwonych krwinek we krwi); podnieść ryzyko pojawienia się bezdechu sennego, wywołać odporność na insulinę i mieć nieprzewidywalny wpływ na piersi, tkankę śluzówki macicy i tkankę jajników. Wreszcie dziewczynki mogą poddać się legalnemu zabiegowi usunięcia piersi w wieku lat 16 co niesie ze sobą odpowiedni zespół powikłań, zwłaszcza dlatego, że jest to proces nieodwracalny.

Nie zaskakuje więc fakt, że biorąc pod uwagę jak mało wiemy, używanie środków blokujących rozwój dojrzałości płciowej dla dzieci cierpiących na dysforię płciową nie jest atestowane przez Agencję Żywności i Leków USA. Jednak pozrejestracyjne stosowanie tych leków (off-label) jest już dozwolone.

 

Konkludując Hruz, Mayer i McHugh mówią: “ostatnio słyszymy od neurologów, że mózg dojrzewającego nastolatka nie jest wystarczająco rozwinięty, by podejmować racjonalne decyzje, a spodziewamy się od tych niestabilnych emocjonalnie nastolatków podejmowania decyzji dotyczących ich tożsamości płciowej oraz podjęcia serii poważnych zabiegów medycznych w wieku lat 12 lub młodszych”.

 

Ten najnowszy artykuł z “The New Atlantis” powinien być dzwonkiem ostrzegawczym dla wszystkich, którzy chcą angażować dzieci w radykalne terapie medyczne.

 

Jak wyjaśniam w swojej książce When Harry Becomes Sally, najbardziej pomocne terapie skupiają się nie na osiągnięciu niemożliwego - zamiany ciał, które mogłyby być zgodne z przemyśleniami i uczuciami - a pomocy ludziom w zaakceptowaniu prawdy, a nawet podjęciu realizowania roli w jakiej postawiły je ich ciała.

 

Odrzucenie ludzkiej natury wiąże się z ponoszeniem prawdziwych kosztów ludzkich.

 

Oryginalny artykuł Lifesitenews

Czytany 653 razy