Tel.690297773 , email: kontakt@stop-seksualizacji.pl

odbieramy telefony w godz.: 12.00-14.00

piątek, 07 grudzień 2018 19:00

W prawie międzynarodowym nie ma żadnych zobowiązań dotyczących kwestii „orientacji seksualnej” i „tożsamości płciowej" (SOGI), zwrotów używanych do określania homo- i transseksualności.

Napisane przez Redakcja

Po niespełna dwudziestu latach prób, homoseksualni adwokaci nie zdołali uzyskać wprowadzenia powyższych sformułowań w żadnym twardym traktacie. Wymienili je tylko w kilku niewiążących rezolucjach ONZ. Różne komitety praw człowieka w ONZ wyraziły opinię, że „orientacja seksualna” i „tożsamość płciowa” jest częścią prawa międzynarodowego jedynie w postaci niewiążących sugestii, które rządy mogą zignorować.



Kwestia ta jest gorącym tematem powszechnego okresowego przeglądu praw człowieka, czyli procesu ONZ, w ramach którego państwa są poddawane kontroli pod kątem naruszenia obowiązujących traktatów dotyczących praw człowieka. W zakończonym właśnie badaniu czternastu krajów, kwestia ta została kilkakrotnie nakładana – głównie przez kraje zachodnie – na bardziej tradycyjne kraje rozwijające się. Czynią to nawet Stany Zjednoczone pod rządami Trumpa, krytykując Senegal i Belize za to, że nie chronią odczuwających pociąg płciowy do osób tej samej płci i tych, który czują się zagubieni w kwestii płci. Przedstawiciele administracji USA szczególnie skrytykowali Belize za brak przepisów dotyczących dyskryminacji w zakresie mieszkalnictwa, zatrudnienia i usług publicznych dla tych osób. Należy podkreślić, że Stany Zjednoczone nie mają żadnych ustaw federalnych dotyczących homoseksualistów i ich zatrudnienia. Jednak, co dziwne, negocjatorzy USA naciskają obce państwo, by uchwaliło prawa, których USA nigdy nie zaakceptowały.

Natomiast Senegal został skrytykowany przez USA za swoje prawa przeciwko seksualnej aktywności osób tej samej płci, mimo że nie ma międzynarodowego prawa do sodomii. Warto przy tym przypomnieć, że jeszcze kilka lat temu Stany Zjednoczone zezwoliły pięćdziesięciu państwom na zakazanie uprawiania sodomii, dopóki ta decyzja nie została unieważniona mandatem Sądu Najwyższego.

Nie jest to jedyne miejsce, w którym negocjatorzy Trumpa promowali kwestie homoseksualne. W niedawnej debacie Zgromadzenia Ogólnego czyniła to, mówiąc o homoseksualistach, ambasador USA w Radzie Gospodarczej i Społecznej Kelley Currie. Kiedy egipski delegat próbował odpowiedzieć na pytanie, Currie obraziła go mówiąc: „Nie jestem naprawdę zainteresowana opinią Egiptu na ten temat".

Pro-liferzy chcieliby, żeby Currie była równie empatyczna w sprawach dotyczących ochrony życia. Podczas gdy Stany Zjednoczone zaproponowały istotne poprawki w celu wycofania języka aborcji, Currie się im sprzeciwiła.

Kiedy Donald Trump rozmawiał z ONZ, wyjaśnił, że jego administracja jest żywo zainteresowana poszanowaniem suwerenności innych narodów. Ale wydaje się, że jego przedstawiciele nie zgadzają się z tym stanowiskiem

Na fotografii: Kelley Currie, ambasador USA przy Radzie Gospodarczej i Społecznej
Za: C-Fam
https://c-fam.org/friday_fax/u-s-diplomats-push-homosexual-issues-developing-world/