wtorek, 16 sierpień 2016 20:24

Marek Jurek: Zawsze jest wyjście

Czas dopuścić do głosu odwagę i realizm.

Pod koniec 2014 roku wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Federica Mogherini zapowiedziała zaangażowanie Rady Unii Europejskiej w wypracowanie "wspólnego stanowiska całej Unii" w kwestii "praw zdrowotnych, reprodukcyjnych i seksualnych". Gdy zapytałem ją formalnie (http://www.europarl.europa.eu/sides/getDoc.do?pubRef=-//EP//TEXT+WQ+P-2014-010503+0+DOC+XML+V0//PL&language=pl) o podstawę traktatową takich działań, odpowiedziała, że skoro Rada UE jest traktatowo powołana do "określania polityki", to będzie to robić również w kwestii "praw seksualnych", tym bardziej że już "wielokrotnie" to robiła. Pytanie o podstawę traktatową (mówiąc prościej: gdzie państwa Europy upoważniły Radę UE, by się tym zajmowała?) pozostało więc bez odpowiedzi, ale jasne się stało, jaką funkcję spełnia uparte wprowadzanie tej problematyki na fora unijne. Samowola ponawiana "wielokrotnie" zaczyna uchodzić za prawo, podobnie jak kłamstwo powtarzane "wielokrotnie" zaczyna uchodzić za prawdę.

Zaledwie kilka dni po tym, jak The New York Times poinformował, że ISIS używa nowoczesnych środków antykoncepcyjnych, aby wykorzystywać młode dziewczęta jako seksualne niewolnice, przewodniczący UNFPA (Fundusz Ludnościowy ONZ) napisał na tweeterze "Wszystkie dziewczynki potrzebują usług zdrowia reprodukcyjnego aby uniknąć przedwczesnej ciąży i zdrowo dorastać".

Co się stanie jeżeli każdy kraj zalegalizuje prostytucję? Nie tylko te nieliczne kraje, które już są pogrążone w katastrofie, ale co będzie jeśli każdy rząd uprawomocni sutenerów i właścicieli domów publicznych, przestanie kontrolować ludzi odpowiedzialnych za handel ludźmi w celach seksualnych?

Młodzieżówka szwedzkiej Partii Liberalnej wniosła pod obrady i głosowała wniosek o dekryminalizację stosunków seksualnych między rodzeństwem oraz stosunków seksualnych z trupem, argumentując, że prawo nie powinno działać w oparciu o "moralność" lecz o społeczny konsensus, co do tego, co jest "obrzydliwe".

W maju ma ruszyć kampania ONZ dotycząca wspierania prawa do aborcji i praw gender. Na onzetowskim celowniku jest również Polska.

Sekretarz Generalny ONZ Ban Ki-moon w raporcie "One Humanity: Shared Responsibility" (Jedna ludzkości: dzielona odpowiedzialność) domaga się, aby Organizacja Narodów Zjednoczonych przyjęła  prawa seksualne i reprodukcyjne czyli prawa LGBTQ i dostęp do aborcji jako cele "zrównoważonego rozwoju". Według Ban Ki-moon'a są one warunkiem rozwoju gospodarczego.