poniedziałek, 13 lipiec 2015 18:36

Zorganizowana homoseksualizacja szkolna w Berlinie

Jak się umawialiśmy chcę jeszcze raz opisać nasze pierwsze spotkanie z Gender, co za tym idzie z dekadencją społeczeństwa od lat najmłodszych.
Miesiąc temu mój 10 letni syn nieoczekiwanie powiedział że jest homoseksualistą. Oczywiście był to dla nas szok i zdziwienie.
Zapytałem go czy jest pewien i skąd nagle taka deklaracja. Czy podoba mu się jakiś chłopak itd.


Odpowiedział że, tak myśli bo w szkole dwie panie kazały chłopakom trzymać się za ręce i podawać pocałunki pomiędzy chłopakami.
Nie widzi w tym niczego złego bo panie bardzo ładnie to wytłumaczyły itd. Kazały także chłopakom zakładać prezerwatywy na gumowe penisy, a dziewczynkom bawić się gumowymi waginami.
Wiec następnego dnia poszedłem do szkoły porozmawiać z (tymi paniami), ale również z ciekawości, o jaki przedmiot w tym chodzi.
Dwie panie w wieku najwyżej 20 lat właśnie tłumaczyły coś indywidualnie innemu dziecku w zaangażowany sposób.
Poprosiłem obie na stronę i zapytałem co to za przedmiot, którego uczą. Odpowiedziały że mają prawo, nawet obowiązek do edukacji seksualnej i powołały się na paragrafy oraz na to, że takie zajęcia należą do programu szkolnictwa.
Poprosiłem panie, aby mi pokazały jak zakłada się prezerwatywę na członka, ale jedna nich natychmiast i odruchowo powiedziała " Ja tego nie dotknę". Bardzo się zaczerwieniły i powiedziały że interesują się tylko kobietami. W tym momencie już wiedziałem, że nie potrafią rozmawiać z dorosłymi i że są niedorozwinięte emocjonalnie.
Zabrałem syna ze szkoły tamtego dnia i poszedłem z nim do pani dyrektor, żeby wyjaśniła, czy faktycznie takie zajęcia są w programie edukacji. Powiedziała, że tak rzeczywiście jest i jako rodzic nie mam wyjścia.
Dwa dni później dostałem list, że nie mam prawa zabraniać dziecku zdobywania wiedzy seksualnej i że jeśli nadal będę utrudniać to odwiedzą nas pracownicy Jugenamt i w najgorszym wypadku zabiorą nam dzieci.
Dwa dni później syn powiedział, że te dwie panie rozdają tabletki ale tylko chłopakom i sprawdzają czy zostały połknięte.
Po rozmowie telefonicznej z Panem, poszedłem do szkoły by się dowiedzieć o jakie tabletki chodzi, ale Pani dyrektor powiedziała ze teraz są wakacje letnie i nie ma możliwości sprawdzenia tego incydentu. Osobiście myślę, że panie dopilnowały połknięcia przez dzieci tabletek, aby nie było żadnych możliwości sprawdzenia.  Obecnie mój syn już nie jest homoseksualistą.  Najwidoczniej sprawa sie wydała w odpowiednim czasie i mieliśmy z żoną możliwość zaburzyć to dopiero zasiane ziarenko zgnilizny tak chwalone przez środowiska chore i zepsute.( Oczywiście ja i żona będziemy czuwać już nad odpowiednim wychowaniem seksualnym NASZYCH DZIECI i będziemy tworzyć przeciwwagę do zepsucia i uczyć NASZE dzieci moralności i tego ze w szkole jest kłamstwo).

To tyle na temat naszego problemu

bardzo dziękuje za możliwość rozmowy i naprawdę mam nadzieje i życzę siły do walki, a jeśli będzie jakakolwiek konieczność albo potrzeba to proszę do mnie pisać albo dzwonić.

Janusz z Berlina

Czytany 2932 razy