Tel.690297773 , email: kontakt@stop-seksualizacji.pl

odbieramy telefony w godz.: 12.00-14.00

piątek, 27 grudzień 2019 20:01

Szkoły mają być bezpiecznymi przestrzeniami do nauki, a nie wybiegiem dla prostytutek!

Napisane przez Redakcja

Wyobraź sobie, że osoba, którą zaprosiła szkoła Twojego dziecka, by czytać książki, jest przebranym za kobietę mężczyzną. A przy tym sprzedaje się za seks. Tak właśnie było w szkole podstawowej w Teksasie.

Rodzice uczniów z Blackshear Fine Arts Academy w Austin w Teksasie byli przerażeni, gdy dowiedzieli się, że w październiku tego roku na lekcję został zaproszony mężczyzna, który pracował jako prostytutka. „Miss Kitty Litter ATX” była przestępcą! Co gorsza: najprawdopodobniej władze szkoły o tym wiedziały!

Dzięki wewnętrznej komunikacji między panną Kitty Litter (prawdziwe nazwisko David Robinson) a szkolnym bibliotekarzem Rogerem Grapesem, rodzice wiedzą, że szkoła nie tylko wystawiła dzieci na chorą ideologię, propagowaną przez drag queens, ale także na oddziaływanie prostytutki!

Szkoła w takich wypadkach ma obowiązek sprawdzenia prelegenta. Więc albo tego nie zrobiła, albo całkowicie zignorowała informację o tym, że mężczyźnie odroczono wydanie wyroku w sprawie prostytucji. A w takich sytuacjach jest zazwyczaj uważane za równoznaczne z wyrokiem skazującym.

Każda z opcji jest równie niepokojąca.

Według e-maili wysyłanych do rodziców wszyscy czytający zostali sprawdzeni. Nikt nie wie jednak, co oznacza tu słowo „sprawdzeni”, ponieważ aresztowanie i skazanie to pierwsze rzeczy, które odkryłaby podstawowa rewizja. A może urzędnicy z Austin nie widzą problemu w sprowadzeniu mężczyzny, który sprzedaje się za seks jako akceptowalny mówca dla dzieci?

Gdy Robinson przyszedł do szkoły, ubrany od stóp do głów jak kobieta, dyrekcja nie spieszyła się z jego wydaleniem. Robinson wszedł o 7:25 i pozostał do 14:11. Dlaczego był tam tak długo? Wydaje się, że nikt nie wie. Może zrobił więcej niż tylko czytanie uczniom książek? Co bardziej świadomi tendencji programowych zastanawiają się, czy nie konsultował z uczniami przyjętego ostatnio na lekcjach tematu o seksie analnym („Jaki jest najlepszy sposób, aby to mieć?”) lub antykoncepcji („W jakim wieku możesz uzyskać kontrolę urodzeń, dostęp do aborcji lub innej opieki zdrowotnej bez wiedzy rodziców?”).
Na nieszczęście to nie jest pierwszy przypadek w okolicy. Mężczyzna o pseudonimie Lynn Adonis również odwiedził klasę – tym razem jako gościnny kosmetolog. Jest jednak problem: on nie jest tylko kosmetologiem lecz także artystą estradowym i drag queen. Podobnie jak Robinson spędził dwa razy więcej czasu w szkole niż inni goście tego dnia. Kiedy zapytano zapraszającą go nauczycielkę, przyznała, że ​​Jerred Bridges (jego oficjalne imię) spędził dzień na malowaniu dzieci, „mimo że nie ma na to licencji”.
Fakt, że dzielnica organizuje wydarzenie z drag queen jest sama w sobie obrzydliwa. Ale wyobraź sobie, że dowiadujesz się, że osoba, którą zaprosili, nie została nawet zweryfikowana lub, co gorsza, potwierdzono jej prostytuowanie się. Szkoły mają być bezpiecznymi przestrzeniami do nauki, a nie wybiegiem dla prostytutek. Działania przełożonych szkoły sugerowałyby, że są bardziej zainteresowani seksualnym wykorzystywaniem dzieci niż ich faktycznym samopoczuciem. W każdej klasie, jedyne, co powinny czytać drag queen, to wskazówki do najbliższego wyjścia.

https://www.lifesitenews.com/opinion/if-drag-queens-can-read-to-schoolkids-why-not-felons-and-prostitutes