Tel.690297773 , email: kontakt@stop-seksualizacji.pl

odbieramy telefony w godz.: 12.00-14.00

piątek, 24 maj 2019 22:19

Przecież lekarze nie usuwają dzieciom zdrowych rąk czy nóg. Dlaczego więc robią to z piersiami i penisami?

Napisane przez Redakcja

„Jestem mamą córki, która od 14. roku życia uważa się za transpłciową. Kocham ją i bardzo zależy mi na niej i na innych dzieciach, które doświadczają takiego problemu. Niestety: leczenie w amerykańskich klinikach nie pomaga dziecku dotrzeć do przyczyny dyskomfortu. Wręcz przeciwnie: stawia je wobec konieczności zmiany płci”.




Co się dzieje, gdy rodzice szukają porady eksperta, aby pomóc tym dzieciom nazwać uczucia i wyjść z dyskomfortu związanego z płciowością?  
„Opieką afirmatywną” – to sposób leczenia, który jest obecnie promowany przez stowarzyszenia medyczne i psychologiczne. I choć brzmi to ładnie, opieka afirmatywna prowadzi bezpośrednio do postawienia dzieci wobec konieczności zmiany płci, z niewielkimi szansami powrotu do płci biologicznej.

Pozwól mi wyjaśnić, jak to działa.

Jeśli zabierzesz swoje dziecko do kliniki, by szukać pomocy, terapeuta – zgodnie z wytycznymi – będzie musiał podążać za przewodnictwem dziecka. Specjaliści muszą zaakceptować wyznawaną tożsamość płciową dziecka, gdyż w wielu stanach USA zmusza ich do tego prawo.
Natomiast rodzaj terapii zwany „terapią konwersyjną” (reparatywną), która polega na zachowaniu płci biologicznej i pracy nad tożsamością płciową dziecka, jest zakazana. I dlatego zmiana płci staje się jedynym możliwym rozwiązaniem.
Wyobraźmy sobie, że mały chłopiec , pięciolatek, wierzy, że przynależy do płci przeciwnej. Opieka afirmatywna oznacza podążanie za jego przekonaniami. Zachęca się więc rodziców, aby nazywali go „córką” i pozwalali mu wybrać sobie kobiece imię. Nauczyciele powinni pozwolić mu korzystać z łazienki dla dziewcząt w szkole. Terapeuci zapewnią rodziców, że te przemiany są nieszkodliwe i odwracalne.
Czy to rzeczywiście nieszkodliwe, by powiedzieć dziecku, które wciąż wierzy w istnienie wróżek, i to że bez konsekwencji można skoczyć z 10. piętra, że jest płcią przeciwną? Czy nie należałoby raczej wesprzeć malca, który jest zdezorientowany, w budowaniu swojej tożsamości płciowej?
Jeśli 10-letnia dziewczynka czuje się niekomfortowo ze swoim rozwijającym się ciałem i nagle upiera się, że jest chłopcem, opieka afirmatywna oznacza zablokowanie dojrzewania tej dziewczynki potężnymi lekami. I znów: lekarze powiedzą rodzicom, że jest to całkowicie bezpieczny i odwracalny sposób na poznanie swojej płci.
Opieka afirmatywna nie pomaga dziecku dotrzeć do przyczyny jej dyskomfortu.
„Zauważmy, że w przypadku nastolatek opieka afirmatywna oznacza podawanie młodym dziewczynom hormonów płciowych. Dziewczęta w wieku 12 lat mają przepisywany testosteron, podczas gdy chłopcy otrzymują estrogen. To są poważne terapie hormonalne, które mają negatywny wpływ na rozwój kości, płodność w przyszłości i funkcjonowanie seksualne dzieci; mogą wpływać na rozwój mózgu, układ krążenia i zwiększać ryzyko zachorowania na raka.

Nie ma długoterminowych badań, które potwierdziłyby, że takie działania są konieczne, bezpieczne lub rozważne – ale istnieje wiele znanych zagrożeń, związanych z używaniem tych samych hormonów podczas medycznego leczenia dorosłych.

Jak wygląda opieka afirmatywna?

Dla dziewcząt jedna standardowa procedura to podwójna mastektomia czyli chirurgiczne usunięcie obu piersi. Wykonywana jest już na dziewczynach w wieku 13 lat –  fizycznie zdrowych lecz wierzących w to, że są transpłciowe.

Przykładem, jak działa opieka afirmatywna jest Jazz Jennings, którego życie zostało udokumentowane w telewizyjnym dramacie „I Am Jazz”. Jazz urodził się jako chłopiec, ale od 5 roku życia był wychowywany jako dziewczyna. Był leczony hormonalnie od 11 roku życia. W zeszłym roku, w wieku 17 lat, Jazz miał operację usunięcia penisa i stworzenia symulowanej pochwy z okładziny żołądka. Po operacji rany Jazz zaczęły się jątrzyć. Przeprowadzono operację awaryjną. „Kiedy przekładałem ją na łóżko, usłyszałem trzask. I zobaczyłem, jak cała sprawa się rozszczepiła” – opowiada jeden z lekarzy.
To eksperyment medyczny na dziecku, które od 12 lat gra w telewizji i nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie poniesie konsekwencje w swoim życiu.
Istnieją także nastoletnie dziewczyny, którym w imię tożsamości płciowej usuwa się macice i części pochwy (histerektomia). Przecież nie dopuszcza się, by lekarze usuwali zdrowe kończyny u dzieci, więc dlaczego robią to z  narządami rozrodczymi?
Piszę nie tylko dlatego, że zależy mi na dzieciach, które identyfikują się jako osoby transpłciowe, ale dlatego, że dbam również o ich rodziców i innych członków rodziny.
Rodzice robią wszystko, aby pomóc swoim dzieciom prowadzić zdrowe, szczęśliwe i satysfakcjonujące życie. Jednak kiedy rodzice szukają ekspertów, aby uzyskać pomoc, otrzymują uniwersalną narrację, która nie ma podstaw w nauce, zdrowym rozsądku ani współczuciu.
„Eksperci” mówią rodzicom, że szkodliwe jest kwestionowanie przekonań ich dzieci, że muszą wspierać przemiany medyczne swoich dzieci, które obejmują uzależnienie od hormonów przez całe życie. Straszą też, że jeśli rodzice nie będą przestrzegać tych wskazówek, ich dzieci będą narażone na większe ryzyko samobójstwa.
Ci rodzice są okłamywani, ich dzieci są krzywdzone, a rodziny rozdzierane.
Dlaczego nie pomóc dzieciom nauczyć się kochać ciała, w którym się urodziły? Czy nie o to chodzi w ruchu "body-positivity" -akceptacji własnego ciała?
Dzieci identyfikujące się jako osoby transpłciowe potrzebują naszego współczucia i naszej pomocy. Potrzebują odpowiedzialnych dorosłych, aby delikatnie kwestionować swoje przekonania, a nie ślepo je potwierdzać. Potrzebują odpowiedniej terapii i wskazówek, a nie leków i operacji. A praktyki medyczne, które żerują na ich trudnej sytuacji należy zakończyć.
Artykuł powstał na podstawie przemówienia  Elaine wygłoszonego w The Heritage Foundation.
Na podstawie: Life Site News
https://www.lifesitenews.com/opinion/doctors-are-destroying-my-transgender-identifying-daughter-with-affirmative-care