Tel.690297773 , email: kontakt@stop-seksualizacji.pl

odbieramy telefony w godz.: 12.00-14.00

poniedziałek, 02 wrzesień 2019 22:55

Sąd w Kanadzie zarządził zmianę płci u 14-latki wbrew woli rodziców

Napisane przez Redakcja

W Kanadzie Sąd Najwyższy zarządził, by 14-letnia dziewczyna, która identyfikuje się jako chłopiec trans, otrzymywała zastrzyki testosteronu bez zgody rodziców. A jeśli jej rodzice nadal będą odnosić się do niej  za pomocą zaimków kobiecych lub kobiecym imieniem, zostaną uznani za winnych „przemocy w rodzinie” – zapowiedział sąd.



W „American Journal of Bioethics” opublikowano artykuł argumentujący, że państwo powinno sprzeciwiać się rodzicom tzw. „dzieci transpłciowych”, jeśli nie zgadzają się na przyznanie im środków blokujących dojrzewanie. Jego autor, Maur Priest z Arizona State University dowodzi, że odmowa blokowania dojrzewania płciowego dzieciom z dysforią płciową stanowi szkodę, ponieważ naraża je na ryzyko samobójstwa. Autor twierdzi, że „obowiązek państwa polega na tym, że dzieci transpłciowe mają prawo do blokowania dojrzewania” korzystając w tym z pomocy szkół publicznych i finansowanych przez państwo klinik zdrowia „nawet jeśli rodzice się nie zgodzą”.
Innymi słowy, Priest chce, aby szkoły propagowały program trans, a następnie kierowały dzieci na „leczenie” medyczne i psychologiczne bez zgody rodziców.
Fakt, że artykuł ukazał się w szanowanej, popularnej publikacji, powinien zaalarmować nas wszystkich. Rodzice, starający się chronić swoje dzieci przed traktowaniem ich jak świnki morskie w eksperymencie medycznym, są oskarżani o wyrządzenie im krzywdy.
To postawienie świata na głowie! Przecież to blokery dojrzewania a nie ich brak pustoszą organizm i czynią mu ogromną szkodę.
W książce „The Sexual State” ekonomistka Jennifer Roback Morse wyjaśnia, że rewolucja seksualna jako całość była napędzana nie przez zwykłych ludzi, ale przez państwo. Jak pisze Morse, ideologia płci „tworzy rozdział między dziećmi a ich rodzicami i wprowadza państwo między nich”. „Państwo ustanawia się publicznym podmiotem egzekwującym ich nową tożsamość”. Teraz już wiele szkół zabrania nauczycielom rozmawiania z rodzicami o tym, do jakiej tożsamości płciowej przyznają się ich dzieci w klasie.
Jak zauważa Morse, „totalitaryści z różnych kręgów starają się kontrolować rodzinę”. Dlaczego? Ponieważ w rodzinie ludzie zyskują niezależny umysł; uczą się nie podążać ślepo za sankcjonowaną przez państwo ideologią.
Aby chronić wolność, musimy przypominać ludziom, że szkoły publiczne istnieją po to, by służyć rodzicom, a nie zastępować je.
Istnieje wiele sposobów, by kochać i wspierać dzieci z dysforią płciową, nie pozwalając im na wstrzykiwanie sobie niebezpiecznych substancji. Ostatecznie przecież 90 procent dzieci z objawami dysforii płciowej wychodzi z niej, jeśli pozwala się im przejść normalne przez dojrzewanie płciowe.
W jaki sposób? Badania pokazują np., że najsilniejszym wyznacznikiem orientacji homoseksualnej czy transpłciowości – znacznie silniejszym niż jakiekolwiek powiązanie genetyczne – jest „niezgodność płci w dzieciństwie”. Oznacza to, że dzieci zachowywały się w sposób bardziej stereotypowy dla płci przeciwnej.
W „Love Thy Body” autor opowiada historię Brandona, chłopca, który od najmłodszych lat cierpiał na coś, co niektórzy nazywają dysforią płciową. Zanim jeszcze zaczął chodzić, jego opiekunka powiedziała matce: „Jest zbyt delikatny, by być chłopcem!” Chłopiec rzeczywiście był cichy, łagodny, zgodny – czyli przejawiał cechy stereotypowo kojarzone z dziewczynami. Kiedy Brandon poszedł do przedszkola, niezmiennie bawił się z dziewczynkami, a nie z chłopcami. W szkole podstawowej przychodził do rodziców płacząc, że nigdzie nie pasuje. „Czuję się, jak dziewczyny, interesują mnie rzeczy, którymi interesują się dziewczyny. Bóg powinien uczynić mnie dziewczyną” – płakał. W wieku 14 lat szukał w internecie informacji na temat operacji zmiany płci.
Co zrobili rodzice Brandona? Najpierw upewnili się, że wie, że go kochają takim, jakim jest. Potem powiedzieli mu, że jest całkowicie do przyjęcia, aby mężczyzna był łagodny i emocjonalny. Może to oznaczać, że Bóg zaprasza go do jednego z zawodów, do którego potrzeba troskliwości: psychologa, doradcy lub pracownika służby zdrowia.
W ten sam sposób oczywiście jest dopuszczalne, aby dziewczyna była racjonalna i asertywna. Ulubiona wypowiedź jego rodziców brzmiała: „To nie ty się mylisz, to stereotypy są złe”.
W końcu Brandon zdecydował, że zmiana płci nie da mu tego, czego chciał – zmierzył się z biologiczną rzeczywistością, zgodnie z którą hormony i chirurgia nie mogą uczynić go dziewczyną. Bo przecież wiemy z nauki, że płeć człowieka jest określona nie tylko przez narządy płciowe lec przez każdą jego komórkę.
Dzisiaj młodzi ludzie są pod silną presją, by kwestionować swoją tożsamość płciową. Wiele klinik płciowych nawołuje do jej „zmiany”. .
Rodzice Brandona mądrze go ukierunkowali. I my jako nauczyciele, trenerzy, księża i doradcy potrzebujemy ukierunkowywać dzieci, żyjące w kulturze, która mówi, że mogą sobie zmienić dowolnie tożsamość płciową.
Czas o to zadbać zanim państwo pozbawi rodziców ich niezbywalnego prawa do wychowywania własnych dzieci.
Na podstawie: https://www.lifesitenews.com/opinion/bioethicist-argues-childrens-right-to-change-sex-trumps-right-of-parents-who-object?utm_content=buffer3c218&utm_medium=LSN%2Bbuffer&utm_source=facebook&utm_campaign=LSN&fbclid=IwAR09OqO3NqqG-6mXZSaFpW4edY-uqml3vBQdRqn1wbQLETRAHTq2OAX0aqE