Tel.690297773 , email: kontakt@stop-seksualizacji.pl

odbieramy telefony w godz.: 12.00-14.00

sobota, 14 grudzień 2019 20:43

Jak wprowadzać zmiany społeczne? Znana kancelaria przygotowała „podręcznik” dla „trans-lobby”

Napisane przez Redakcja
 
Jak to się stało, że lobby transseksualistów „opanowało tak szybko wiele miejsc?”. Posłużył im „przewodnik” dla transseksualistów, jak skutecznie wprowadzić zmiany społeczne, utrzymując w niewiedzy opinię publiczną. Dokument opracowany przez kancelarię prawną Dentons.
 
Dokument zatytułowany: „Only adults? Good practices in legal gender recognition for youth” (Tylko dorośli? Dobre praktyki w zakresie prawnego uznawania płci dla młodzieży), to według Jamesa Kirkupa, autora artykułu na łamach „Spectatora” „podręcznik dla transseksualistów napisany przez międzynarodową firmę prawniczą i wspierany przez jedną z największych fundacji charytatywnych na świecie”. Chodzi o Thompson Reuters Foundation.
 
Raport o sytuacji prawnej  mniejszości seksualnych w Europie został wydany w listopadzie tego roku. Przygotowaniem opracowania zajmowała się także sieć homo-loby – IGLYO, czyli LGBTQI Youth & Student Organisation, skupiająca  96 organizacji mniejszości seksualnych, działających w krajach członkowskich Rady Europy.
 
Duża międzynarodowa kancelaria prawna de facto wskazała, jak pozbawić rodziców albo przynajmniej jak znacznie ograniczyć ich prawa względem dzieci. Prawnicy doradzają lobbystom, by ukryli swoje plany za „zasłoną” i upewnili się, że ani media, ani tym bardziej szersza opinia publiczna, nie będą wiedzieli o zmianach, które chcą wprowadzić. Dokument ostrzega,  że jeśli opinia publiczna dowie się o nich, może im się sprzeciwić.
 
„Zatem, jeśli zastanawiasz się, w jaki sposób program transseksualistów okazał się tak skuteczny i tak szybko postępuje, oto odpowiedź: wysoko wykwalifikowani i bogaci lobbyści strategicznie utrzymują opinię publiczną w ignorancji, głównie poprzez zaciemnianie obrazu i pozbawianie opinii publicznej wiedzy na ten temat w mediach, jednocześnie dążąc do narzucenia potajemnie kompleksowej strategii prawnej” – komentuje „nationalreview.com”, zalecając każdemu lekturę opracowania, by przekonać się, że to „nie konserwatywny spisek”, ale „własne słowa aktywistów transseksualnych”.
 
Znikoma mniejszość transseksualna bardzo szybko osiągnęła sukces, wpływając na organy publiczne, polityków i urzędników w niektórych krajach, chociaż jeszcze na początku obecnej dekady lobby to nie miało ani jasnej polityki, ani nawet wiedzy na temat zagadnień trans. Teraz młodzi ludzie entuzjastycznie deklarują, że są transseksualni i osoby, które są mężczyznami, ale twierdzą, że chcą być kobietami, walczą o dostęp do szatni i toalet dla kobiet. Zmienia się zaimki na „neutralne płciowo”, a policja ściga starsze kobiety, które używają „niewłaściwych” określeń względem transów w mediach społecznościowych.
 
Zdaniem Kirka, ludzie wciąż niewiele wiedzą o transseksualizmie. „Jeśli pracujesz w niektórych sektorach w centrum Londynu, mieszkasz w mieście uniwersyteckim (lub w kampusie ) albo masz dzieci uczęszczające do szkoły (…), możesz mieć bezpośrednią wiedzę na ten temat. Ale założę się, że większość ludzi nie zna żadnych osób trans i nie ma poglądu, jak powinno ewoluować prawo w odniesieniu do ich statusu” – zauważa publicysta.
 
Dodaje, że za sukcesem transów stoi strategia wypracowana m.in. przez firmę prawniczą Dentons, chociaż zastrzega ona – podobnie jak i Thomson Reuters Foundation - że dokument niekoniecznie odzwierciedla ich poglądy.
 
Raport przygotowany m.in. przez te organizacje ma pomóc grupom trans w kilku krajach we wprowadzeniu zmian w prawie, aby umożliwić dzieciom „zmianę płci” bez zgody osoby dorosłej i bez potrzeby uzyskania zgody jakiegokolwiek organu.
 
„Mamy nadzieję, że ten raport będzie potężnym narzędziem dla aktywistów i organizacji pozarządowych pracujących na rzecz praw młodzieży transseksualnej w całej Europie i poza nią” – czytamy w przedmowie.
 
Obszerny dokument podsumowuje kwestie prawne, politykę i działania lobbingowe w kilku krajach. W oparciu o „wkład” aktywistów transseksualnych z całego świata (w tym dwóch z Wielkiej Brytanii) zbiera i dzieli się „najlepszymi praktykami” z „lobbingu” w celu zmiany prawa, aby rodzice nie mieli już nic do powiedzenia odnośnie niemoralnych i niebezpiecznych dla zdrowia zachowań swoich dzieci.
 
„Uznaje się, że wymóg uzyskania zgody rodziców lub opiekuna prawnego może być restrykcyjny i problematyczny dla nieletnich” - czytamy. Dlatego  „państwa powinny podjąć działania przeciwko rodzicom, którzy utrudniają swobodny rozwój tożsamości młodej osoby transseksualnej, pozbawiając ich prawa do udzielenia zgody rodzicielskiej, gdy jest to wymagane”.
 
Autorzy dokumentu piszą, że „Chociaż czynniki kulturowe i polityczne odgrywają kluczową rolę w przyjętym podejściu, istnieją pewne techniki, które okazują się być skuteczne w rozwijaniu praw transseksualistów w krajach „dobrych praktyk”.
 
Wśród tych technik wymienia się „wyprzedzanie rządowych programów”. Dokument stanowi: „W wielu kampaniach lobbingowych organizacji pozarządowych, które badaliśmy zauważono wyraźne korzyści, jeśli organizacjom pozarządowym udało się wyprzedzić rząd i opublikować postępowy projekt legislacyjny, zanim władza zdążyła przygotować własny. Organizacje pozarządowe muszą interweniować na wczesnym etapie procesu legislacyjnego, a najlepiej przed jego rozpoczęciem. To da im znacznie większą możliwość kształtowania agendy rządowej i ostatecznej ustawy, niż gdyby interweniowali po tym, jak rząd już zacznie opracowywać własny projekt legislacyjny” – czytamy.
 
Tak właśnie było w Wielkiej Brytanii, gdzie komisja parlamentarna przyjęła w 2016 r. stanowisko lobby transseksualnego, a rok później rząd ogłosił plany dotyczące „prawnej samoidentyfikacji płci”.
  
Prawnicy zalecają, by „powiązać kampanię lobbingową z inna bardziej popularną reformą”. I tak „w Irlandii, Danii i Norwegii wprowadzono zmiany w ustawie o prawnym uznawaniu płci w tym samym czasie, co inne bardziej popularne reformy, takie jak przepisy dotyczące równości małżeństw. Zapewniło to zasłonę ochronną, szczególnie w Irlandii, gdzie silnie wspierano równość małżeństw, ale tożsamość płciowa była trudniejszym problemem, by zdobyć poparcie społeczne”.
 
Tak się robi w przypadku wielu kwestii niemoralnych i niepopularnych wśród wyborców. Przyjmuje się np. projekt ustawy, który zmienia od razu kilka aktów prawnych. Kwestie problematyczne dla opinii publicznej ukrywa się za „zasłoną” jakichś popularnych i akceptowanych zmian.   
 
Kolejne zalecenie jest następujące: „Unikaj nadmiernej relacji prasowej i ekspozycji”. Zgodnie z raportem, państwa, które najszybciej podjęły działania w celu realizacji uroszczeń lobby dewiacyjnych mniejszości seksualnych i deprawacji dzieci, pozbawiając rodziców ich praw, były te, w których grupom lobbującym za tymi zmianami udało się ograniczyć szeroki dostęp do wiedzy na ten temat. I odwrotnie, w państwach, w których bardziej „ujawnia się” program, lobbing staje się mniej skuteczny.
 
„Inną techniką, która została wykorzystana z wielkim skutkiem jest ograniczenie zasięgu prasy i ekspozycji. W niektórych krajach, takich jak Wielka Brytania, informacje na temat reform prawnego uznawania płci zostały źle zinterpretowane w głównych mediach, w wyniku czego powstał sprzeciw… Z tego powodu wielu uważa, że publiczne kampanie były szkodliwe dla postępu (w tej kwestii), ponieważ większość społeczeństwa nie jest dobrze poinformowana o sprawach związanych z transseksualizmem, a zatem może przyjąć błędną interpretację” - czytamy.
 
„W Irlandii działacze bezpośrednio wpływali na poszczególnych polityków i starali się ograniczyć rozgłos medialny do minimum, aby uniknąć tego problemu” – dodano.
 
Prawnicy z dużej międzynarodowej firmy w dokumencie liczącym 65 stron bynajmniej nie odwołują się do argumentów, by można było przekonać ludzi do tych zmian z tego powodu, że są po prostu dobre. Zdają sobie sprawę, że tak nie jest. Mimo to opracowali strategię, która ma pomóc lobbystom zmienić regulacje w taki sposób, by pozbawić praw rodziców. Doradzają mniejszościom seksualnym, by ukryły swoje plany za „zasłoną” i upewniły się, że ani media, ani szersza publiczność o nich się nie dowie zawczasu, bo opinia publiczna może się im sprzeciwić.
 
Raport zawiera konkretne porady i opis zmiany prawa w Norwegii, Wielkiej Brytanii, na Malcie, w Irlandii, Belgii, Danii, Portugalii i Francji, odwołując się do „dobrych praktyk” (good practices), które zostaną ustanowione, a następnie wykorzystane na szczeblu międzynarodowym w celu powszechnego narzucenia tego typu rozwiązań w traktatach międzynarodowych.
 
Już wskazuje się na rozwiązania prawne przyjęte w Belgii, na Malcie i w Norwegii odnośnie transów, które mają być wzorcowe dla innych państw (kraje dobrych praktyk).
 
Raport zaleca, by lobby, chcące przeforsować regulacje antyrodzicielskie, odwoływało się do zasady niedyskryminacji dzieci m.in. ze względu na „inny status”. Ta kategoria prawna jest niezwykle pojemna i szeroko interpretowana przez międzynarodowe trybunały.
 
Kolejne zasady to: równościowa, najlepszych interesów dziecka i prawo do bycia wysłuchanym. Zasada działania w najlepszym interesie dziecka jest opacznie wykorzystywana, by przeciwstawić ją argumentom, iż dziecko nie jest jeszcze wystarczająco dojrzałe, by samodzielnie móc decydować o terapii hormonalnej czy okaleczeniu swoich narządów w celu dostosowania swojej płci biologicznej do „płci kulturowej”.
 
Raport sugeruje, że państwo musi poszerzyć zakres zdolności prawnej dzieci, by umożliwić wyjęcie ich spod kurateli rodziców. Z prawa do opieki zdrowotnej proponuje się wywodzić m.in. prawo do samodzielnego i bez wiedzy rodziców podjęcia decyzji o tzw. chirurgicznej zmianie płci.
 
Zaleca się, by organy państwowe podjęły działania przeciwko rodzicom, sprzeciwiającym się tego typu operacjom, czy innym zachowaniom transseksualnym. Urzędnicy mieliby powoływać się na „prawo do swobodnego rozwoju dziecka”. No i oczywiście przywołuje się także prawo do poszanowania prywatności, ale znowu opacznie interpretując na korzyść transseksualistów.
 
Postuluje się, by w celu prawnego uznania „płci kulturowej” sprzeciwiać się – jak tego wymagają niektóre państwa – faktycznemu udokumentowaniu „zmienionej płci”. Zaleca się eliminację minimalnej granicy wiekowej, zezwalającej dzieciom na swobodne decydowanie o „zmianie płci”. Dostęp do powszechnej, kompleksowej i dobrej jakości służby zdrowia ma z kolei zagwarantować „prawa seksualne”.
 
Organizacjom pozarządowym sugeruje się, by starały się dotrzeć do młodych polityków i obowiązkowo unikały w swoich kampaniach na rzecz transseksualistów kwestii medycznych. Mają odwoływać się do case studies konkretnych ludzi, przedstawiać historie transów anonimowo, przygotować  zawczasu własne projekty zmian legislacyjnych, zanim rząd opracuje swoje, stale powoływać się na „prawa człowieka”, połączyć walkę o uroszczenia dla transseksualistów z innymi popularnymi kwestiami, ukrywać przed opinią publiczną prawdziwe zamiary i rozpoznać właściwy moment, by zainicjować kampanię zmieniającą regulacje prawne. Organizacje winny współpracować ze sobą i być gotowe na kompromis.