Tel.690297773 , email: kontakt@stop-seksualizacji.pl

odbieramy telefony w godz.: 12.00-14.00

czwartek, 16 styczeń 2020 23:38

Coraz więcej osób „transpłciowych” żałuje operacji i chce wrócić do normalnego życia

Napisane przez Redakcja

To zaskakująca reakcja! Zwolennicy LGBT wykluczają osoby „transpłciowe”, które chcą, by ich wygląd znów był zgodny z ich płcią.

 

Charlie Evans pasuje do profilu „byłego transseksualisty”, który został odrzucony przez członków LGBT i nazwany „zdrajcą”. Dlaczego tak ją potraktowali? Bo postanowiła pomóc nastolatkom uniknąć popełnienia błędów tzw. „zmiany płci”. Charlie w wieku 17 lat zaczęła żyć jako chłopiec, obwiązywać swoją klatkę piersiową i golić głowę. Aby przestrzec młodych ludzi przed tak „przerażającymi błędami”, gdy je dostrzegła, wystąpiła w popularnym programie kablowym Sky News w Wielkiej Brytanii. Setki „byłych transseksualistów”, którzy – podobnie jak ona – „czują się jak zaraza społeczna”, skontaktowali się z nią.
Evans założyła organizację non-profit, która wspiera ludzi z wielu krajów i wyraźnie mówi o ich żalu i bólu z powodu „zmiany płci”, niemożliwej do cofnięcia.

Niestety, okazało się, że społeczności LGBT nie przeszkadzają tragiczne szczegóły zdruzgotanego zdrowia i zrujnowanego życia transseksualistów. Trzymają się wiernie swojej ideologii i narzucają ją opinii publicznej, ponieważ wciąż realizują cel, by przeprowadzać coraz więcej „zmian płci” z pieniędzy podatników. Widać to w funkcjonowaniu podstawowej opieki zdrowotnej w Ameryce i tzw. oświadczeniu ACLU, które określa, że opieka związana ze „zmianą płci” należy do podstawowej opieki zdrowotnej [i] że nikomu nie należy odmawiać pokrycia jej kosztów”.
Większość polityków wie, w którą stronę zmierza ideologiczny argument, i wskakują do pociągu aktywistki płci, zagarniając płacone przez obywateli podatki. Były gubernator stanu Massachusetts, Deval Patrick, skutecznie zmusił podatników do subsydiowania operacji „zmiany płci” poprzez rozszerzenie zasięgu Medicaidu – państwowego programu pomocy socjalnej dla osób, których nie stać na bezpłatna opiekę medyczną. Gubernator Patrick swoimi działaniami celował w jak najgłębsze kieszenie w branży ubezpieczeń medycznych.
Zgodnie z Massachusetts Division of Insurance prywatni ubezpieczyciele nie mogą teraz odmówić roszczeniom osób, cierpiących na dysforię seksualną i poddawanych operacjom „zmiany płci”.
A to tylko wierzchołek góry lodowej dotacji! W Oregonie i Kaliforni nawet starsi pacjenci mogą wybrać opiekę zdrowotną związaną ze „zmianą płci” za pośrednictwem Medicare.

A podatnicy muszą kwestionować coś więcej niż dotacje na te operacje. Muszą zapytać, czy ich politycy nadążają za poważnym i długotrwałym ryzykiem, związanym z procedurami transpłciowymi.
„Pacjent, któremu podano duże dawki hormonów zmieniających płeć, musi brać pod uwagę potencjalnie katastrofalne skutki całkowitego zakłócenia normalnej funkcji fizjologicznej organizmu” – mówi jeden z lekarzy. FDA otrzymała już 24 000 zgłoszeń niepożądanych reakcji na hormony płciowe, które obecnie obejmują także blokery dojrzewania u dzieci, „identyfikujących się” z płcią przeciwną.
Terapie „zmiany płci” „mogą powodować trwałe upośledzenie ciała i są na ogół nieodwracalne” – podkreśla Światowe Stowarzyszenie Zawodowe ds. Zdrowia Transgender (WPATH).
Coraz więcej dowodów klinicznych dowodzi, że ideologia płci nie może uratować transseksualistów, którzy obecnie cierpią z powodu zrujnowanego zdrowia i doświadczają poważniejszych zaburzeń zdrowotnych (w tym raka, cukrzycy, ciężkiej osteoporozy itp.)
To rzadkie, ale w mediach pojawiają się przypadki żalu z powodu „zmiany płci”.
Mike Penner, pisarz „Los Angeles Times”, wrócił po operacji do redakcji jako Christine Daniels. Koledzy byli bardzo tolerancyjni, nawet po tym, jak Mike postanowił wrócić do przedstawiania się zgodnie ze swoją prawdziwą płcią. Niestety, reporter stał się kolejną statystyką transpłciową. Zmarł w wyniku samobójstwa w 2009 roku.
Walt Heyer – który przeszedł odwróconą operację „zmiany płci” uważa, że ​​zjawisko samobójstw jest znacznie częstsze niż to, o czym opinia publiczna została przekonana. Właśnie dlatego uruchomił witrynę https://sexchangeregret.com.
- Ludzie nie radzą sobie dobrze w życiowym po operacji „zmiany płci” – mówi. – Więc zawsze jest dla mnie trochę kłopotliwe, dlaczego zapłaciliśmy za coś… co w rzeczywistości będzie [bardziej] szkodliwe, niż gdybyśmy zostawili tę osobę w spokoju i zajęliśmy się jej psychiką.
Jego szósta książka: „Trans Life Survivors”, prezentuje 30 doświadczeń życiowych osób transpłciowych, które żałują swojej decyzji. Bardzo bolesne są doświadczenia osób, które odczuły presję na „zmianę płci” przez media społecznościowe, argumenty poprawne politycznie, a nawet urzędników szkół publicznych.
I tu uwaga dla amerykańskich podatników: Zasadniczo podatnicy nie mają pojęcia o kosztach związanych z operacją „zmiany płci”. Procedury obecnie subsydiowane ze środków federalnych obejmują: podstawową chirurgię, która „od mężczyzny do kobiety” wynosi od 25 000 do 50 000 USD, w tym usunięcie jąder, powiększenie piersi i operacja narządów płciowych; według „Philadelphia Center for Transgender Surgery” zakres „od kobiety do mężczyzny” wynosi od 30 000 do 50 000 USD, obejmując mastektomię, rekonstrukcję klatki piersiowej, redukcję tętnic i operację narządów płciowych.
Powyższe dane pokazują, jak wielkim obciążeniem dla społeczeństwa są tzw. „zmiany płci”. Obciążają one fizycznie i psychicznie osoby, które się na nie decydują i obciążają finansowo całe społeczeństwo.

Na podstawie: https://www.lifesitenews.com/opinion/more-and-more-transgender-people-regret-surgery-want-to-return-to-a-normal-life?utm_content=bufferc6422&utm_medium=LSN%2Bbuffer&utm_source=facebook&utm_campaign=LSN&fbclid=IwAR1T3uz5BvM4lgp1Gni8hmnM6ctTgU-LomkGOa3V7Z19fZmTrkpkL_hdsrY