Tel.690297773 , email: kontakt@stop-seksualizacji.pl

odbieramy telefony w godz.: 12.00-14.00

poniedziałek, 06 lipiec 2020 16:02

Teoria gender a bezpieczeństwo narodowe. Jaki to ma związek?

Napisane przez Redakcja

Czy teoria gender może stanowić zagrożenie bezpieczeństwa narodowego? William Kilpatrick dowodzi w artykule zamieszczonym na łamach „Crisis Magazine”, że tak.

Mogłoby się wydawać z pozoru, że fakt, iż ktoś chce, by uważano go za kobietę lub mężczyznę, nie ma żadnego związku z bezpieczeństwem kraju jako takim, że jest to po prostu jego prywatna sprawa. Jednak, jak zwraca uwagę autor, zwolennicy genderyzmu pragną uczynić z tej teorii kwestię narodową. „Chcą zakwestionować wszystkie założenia na temat męskości i kobiecości, na których opiera się wiele ustaleń społecznych. I chcą, by wasze dzieci były indoktrynowane ostatnimi modami genderowymi, gdy tylko zaczną naukę w szkole”.

G.K. Chesterton zauważył, że „najmłodszych należy uczyć najstarszych rzeczy”, co oznacza, że dzieci powinno się uczyć przede wszystkim tego, co sprawdzone i pewne, a tymczasem „formuła Chestertona została postawiona na głowie” i najmłodszych uczy się najnowszych teorii, które nie zostały poddane weryfikacji.

Jedną z takim modnych teorii jest to, że należy wyeliminować u młodych chłopców te przejawy męskości, które uznaje się za „toksyczne”. Przykładem takiego myślenia może być choćby niedawna reklama Gillette.

Jak stwierdza autor: „To właśnie tutaj pojawia się zagrożenie bezpieczeństwa narodowego. Jeśli kiedykolwiek był okres, w którym mężczyźni w społeczeństwach Zachodu potrzebowali braku dezorientacji co do własnej płci, to mamy go teraz. Jesteśmy otoczeni przez wrogów i potencjalnych wrogów, którzy nie czują skruchy z powodu swojej tożsamości płciowej i są całkiem gotowi zapanować nad tymi słabszymi kulturami, które wolą ustępstwa zamiast konfrontacji”.

Kilpatrick wskazuje na islam jako „hipermęską religię”, rozwijającą się błyskawicznie dzięki odwołaniu się do „podstawowej męskiej psychologii”, a przez co nie ma problemu z rekrutacją wojowników dżihadu. Letnie obozy islamistów, które są dla młodych chłopców i mężczyzn szkołą przetrwania, są jednocześnie tym, co daje im poczucie męskości i braterstwa, „chociaż taka edukacja ma oczywiście potencjał kreowania wypaczonego poczucia męskości”.

Autor zauważa, że dawniej w elitach Anglii męskie cnoty kształtowano przez system, który można by sprowadzić do hasła: kaplica, szkoła i sporty wyczynowe. Taki system edukacji przyczyniał się do zwycięstw na prawdziwych polach walki. Dzisiaj natomiast mamy do czynienia z sytuacją, w której w reakcji na 1200 przypadków napaści seksualnych ze strony muzułmanów w Kolonii w roku 2015 europejscy mężczyźni ubierają się w spódniczki, „by okazać swoją solidarność z ofiarami tychże napaści”. Czy takich przeciwników ktoś może traktować poważnie? To tylko sygnał dla sprawców, że „niewierne kobiety to łatwa zdobycz”.

Niestety ta tendencja do zniewieściałości w społeczeństwach Zachodu znajduje swoje odzwierciedlenie również w Kościele. Jednym z symptomów jest fakt większego zaangażowania kobiet w działalność Kościoła. A co najważniejsze, „wydaje się, że kościoły chrześcijańskie utraciły ducha, który był natchnieniem dla mężczyzn mianowanych przez Jezusa do głoszenia Ewangelii nawet w obliczu prześladowania”. Dla mężczyzn chodzenie do kościoła to rzecz niemęska.

Także w szkołach katolickich można zaobserwować uleganie modnym prądom, takim jak teorie gender i agenda LGBT. A nawet sami papieże dawali „oznaki nadmiernego szacunku”, jak wówczas, gdy „Jan Paweł II całował Koran, a Franciszek całował stopy muzułmańskich migrantów. Jakikolwiek zamiar stał za takimi gestami, z pewnością były one postrzegane jako oznaki uległości przez dużą część świata muzułmańskiego. Decyzja papieża Franciszka, by pozwolić chińskiemu rządowi wybierać chińskich biskupów także jest postrzegana przez wielu jako oznaka poddania”.

Symptomem słabości jest przymykanie przez katolickich hierarchów oka na prześladowanie chrześcijan, a nawet wyrażane przez nich oskarżenia o „islamofobię”, sugerujące, że krytyka islamu wydaje się być większą zbrodnią.

Dawniej taka postawa byłaby postrzegana przez mężczyzn jako „nieodpowiedzialnie bierna”. „Kościół jest dzisiaj w tarapatach nie dlatego, że jest postrzegany jako zbyt męski, ale ponieważ jest postrzegany jako zbyt kobiecy – (...) w pejoratywnym tego słowa rozumieniu”.

Hierarchowie Kościoła „na setki różnych sposobów wysyłają tę samą wiadomość, jaką wysłali holenderscy mężczyźni w spódniczkach – a mianowicie: nie musicie traktować nas poważnie”. Skandal molestowania seksualnego w Kościele jest tego wyraźnym przejawem, a brak zdecydowanej reakcji hierarchów jeszcze jednym symptomem zniewieścienia.

Stąd – mimo swojej niedojrzałej wizji męstwa – islam nie przestaje pociągać młodych mężczyzn. Tymczasem „islamowi brak ojcostwa Bożego i w rezultacie brak poczucia, że męska dojrzałość ma więcej wspólnego z rodziną i ojcostwem niż podbojem na polu bitwy i w sypialni”.

William Kilpatrick konkluduje: „Dopóki społeczeństwa Zachodu nie przestaną siać zamieszenia w kwestii męskości i kobiecości, ciążenie w stronę islamu będzie trwać, a nasze bezpieczeństwo będzie coraz bardziej zagrożone. Niepoważne eksperymentowanie przez nasze społeczeństwo z płynnością seksualna to bardzo niebezpieczna gra”.

Źródło: CrisisMagazine.com

Jan J. Franczak

 
https://www.pch24.pl/teoria-gender-a-bezpieczenstwo-narodowe--jaki-to-ma-zwiazek-,66232,i.html#ixzz6RQlPpGGL