Tel.690297773 , email: kontakt@stop-seksualizacji.pl

odbieramy telefony w godz.: 12.00-14.00

sobota, 01 czerwiec 2019 05:40

Homoterror w Hiszpanii

Napisała

Rozmowa z dr. Pablo de la Fuente, hiszpańskim historykiem mieszkającym w Polsce.

Niektóre polskie samorządy chcą wprowadzać postulaty środowisk LGBT do szkół. Z czymś takim miał Pan do czynienia wiele lat temu w Hiszpanii.

– Tak, oczywiście. Tak to właśnie się odbyło. Miało to miejsce głównie w czasie dwu kadencji rządów socjalistów, którym przewodził José Luis Rodríguez Zapatero (2004-2011). Zaczęło się od przedstawiania osób homoseksualnych jako ofiar (pamiętam, że jednym z elementów tej strategii było pokazywanie w wielu szkołach filmów takich jak „Filadelfia” z Tomem Hanksem). Następnie zaczęto zrównywać zachowania homoseksualne z heteroseksualnymi. Kolejnym krokiem było przekonywanie nastolatków w wielu szkołach, że najlepszym punktem wyjścia w odniesieniu do ich seksualności jest obranie zachowań biseksualnych, by w zależności od nabytych doświadczeń dowiedzieć się, jakie są ich preferencje. Najgroźniejsze jednak jest to, iż w szkołach w Hiszpanii uczy się, że płeć nie jest kwestią biologiczną, lecz psychiczną. Z mojego punktu widzenia jednym z głównych zadań szkoły jest pomoc rodzicom, którzy mają wyposażyć dzieci w narzędzia umożliwiające im funkcjonowanie w istniejącym świecie, a nie tworzenie przez szkołę światów równoległych. Wyobraźmy sobie, że przykładowy Jan Nowak, współcześnie żyjący, pewnego dnia poczuje, iż jest Napoleonem Bonaparte. Jeśli tak się stanie, każdy psychiatra bez wątpienia zdiagnozuje to jako patologię. Ciekawe, że mężczyzna, który czuje, że jest Napoleonem Bonaparte, uznawany jest za psychicznie chorego, zaś inny mężczyzna, który czuje, że jest kobietą, jest postrzegany jako osoba zupełnie normalna.



Protesty rodziców w tym względzie wstrzymywały te zmiany?

– Protesty bez wątpienia były, jednakże w porównaniu z wagą problemu były one zbyt słabe i wzięło w nich udział zbyt mało osób. Ponadto socjaliści, którzy szczycą się prawem do swobody wypowiedzi, zrobili wszystko, by zamknąć usta protestującym i umiejętnie ich zastraszyć. Kodeks karny prawa hiszpańskiego jest bogaty w zapisy odnoszące się do „przestępstw z nienawiści”, które są wykorzystywane do atakowania wszystkich tych, którzy ośmielą się stanąć na „jedynie słusznej” drodze, którą kroczy ideologia LGBT. Jednocześnie ten sam kodeks nie chroni ani przed profanacją kościołów, ani przed publicznym wyszydzaniem katolików (np. pseudoprocesje Wielkiego Tygodnia) czy negacją holokaustu dziesiątek tysięcy katolików zamordowanych podczas wojny domowej w Hiszpanii. Nie ma ani jednego sędziego w Hiszpanii, który odważyłby się osądzić i skazać winnych w takich procesach o przestępstwa z nienawiści.

Co by Pan radził polskim rodzicom? Jak skutecznie reagować w takich sytuacjach?

– Problem, o którym tutaj rozmawiamy, jest problemem ogromnej wagi. Ma on też wielki wymiar polityczny, społeczny i moralny. Przede wszystkim należy jasno określić granice. W Hiszpanii szkolnictwo jest całkowicie w rękach szkół i nauczycieli, z których ogromna większość jest kształcona na lewicowych uczelniach i co za tym idzie, ma mocno lewicujące poglądy. Ludzie ci w ramach powierzonych im funkcji uprawiają zaawansowaną inżynierię społeczną. Oddanie tego pola w wychowaniu dzieci w ręce szkół było ogromnym błędem. Rodzice muszą być jedynymi osobami, które decydują o wychowaniu swoich dzieci. Nauczyciele i trenerzy są przez nich zatrudniani do tego, by rodziców wspomagać w procesie edukacji i za to im płacą (albo w sposób pośredni, płacąc podatki na szkołę publiczną, albo bezpośredni, w przypadku szkół prywatnych czy też dodatkowych zajęć sportowych, na które uczęszczają ich pociechy). Bezsprzecznie jednak to rodzice powinni określać, w jakich wartościach ich dzieci się wychowują. Szkoła, dzieci i rodzice są niczym łódka, w której wszyscy wiosłują w tym samym kierunku. Ważne jest to, by kierunek ten wyznaczali rodzice.

Ostatnio organizatorzy marszu LGBT w Lublinie w reakcji na jego krytykę wytoczyli proces wojewodzie i radnemu miejskiemu. Podobnie było w Hiszpanii?

– Niestety, w Hiszpanii sytuacja zaszła już tak daleko, iż nikt, absolutnie nikt, nie ma odwagi krytykować ideologii LGBT w żadnym jej aspekcie. Panuje (mniej lub bardziej uświadomiona) autocenzura napędzana strachem i poczuciem bezsilności, które skutecznie paraliżują tych obywateli, którzy ośmielają się myśleć i czuć inaczej niż zgodnie z góry narzuconą im jedynie słuszną ideologią. Atmosfera w kraju przypomina jako żywo powieść Orwella „Rok 1984”. Środowiska LGBT, które na początku z pozycji rzekomych ofiar domagają się jedynie tolerancji i równości, po niezbyt długim czasie narzucają własne prawa i moralność, w których nie ma miejsca ani dla równości, ani dla tolerancji dla ludzi myślących inaczej. Jeśli środowiska te w swojej służbie mają prawo, to wszyscy inni obywatele są z góry na przegranym. Odnośnie do marszów LGBT, to warto zwrócić uwagę na kilka aspektów. Pierwszym z nich jest nazewnictwo. Otóż w Polsce tego typu imprezy nazywa się Paradą Równości, co ma inny zakres semantyczny niż nazwa tej samej imprezy w języku angielskim i hiszpańskim (Gay Pride, Orgullo Gay), którą można przetłumaczyć jako Gejowska Duma lub Duma Gejów. Ich dynamika ulega przemianom i to, co ostatnio działo się w Madrycie, a o czym trudno było usłyszeć w mediach tzw. głównego nurtu, to zachowania, które zakrawają na miano absurdu. To, o czym się nie mówi na głos, to to, że w trakcie trwających tydzień obchodów Gejowskiej Dumy w Madrycie akceptuje się obecność w biały dzień na ulicach osób, które przechadzają się nago, jak również to, że bramy oraz wejścia do kamienic masowo stają się miejscem odbywania stosunków seksualnych oraz tzw. innych czynności seksualnych przez uczestników tegoż zgromadzenia. Świadkami tego typu ekscesów w sposób bezwolny stają się mieszkańcy tychże kamienic usiłujący dostać się do swoich mieszkań: dorośli, nastolatkowie i dzieci oraz zwykli przechodnie. Wszystko to w ramach „święta” tolerancji.

Jak mocno postulaty LGBT i ideologia genderyzmu skolonizowały życie publiczne w Hiszpanii?

– Niestety, są one wszechobecne. W Hiszpanii jest organizacja pod nazwą HazteOir, która ośmieliła się przeprowadzić kampanię społeczną sprowadzającą się do wskazania, czym biologicznie różni się mężczyzna od kobiety. Stwierdzenie prostego faktu stało się pretekstem do prześladowań na arenie politycznej, sądowej i medialnej. Sprawy zaszły tak daleko, iż w Hiszpanii w „obronie” osób LGBT uchwalono prawo, na mocy którego mężczyzna, który ma brodę, wąsy i bujne owłosienie klatki piersiowej, może przyjść do Urzędu Stanu Cywilnego i oświadczyć, że czuje się kobietą. W sposób natychmiastowy przeprowadzana jest procedura zmiany płci w dokumentach tegoż obywatela: Jan, w jednej chwili, dzięki zapisom w księgach stanu cywilnego zmienia się w Janinę lub Weronikę, jeśli żeński odpowiednik jego imienia mu/jej się nie podoba. Nadal oczywiście może nosić brodę, wąsy i włosy na klatce. Najśmieszniejsze jest to, że wielu adwokatów sugeruje swoim klientom (mężczyznom) wykorzystanie powyższej absurdalnej, acz efektywnej procedury biurokratycznej w sytuacji rozwodu. Najczęściej sądy przyznają bowiem matce opiekę nad dzieckiem. Po ekspresowej procedurze zmiany płci w świetle prawa oboje rodziców staje się „matkami”, nawet jeśli jedna z nich ma tu i ówdzie nadmiar owłosienia i gołym okiem widoczne drugorzędowe cechy płci męskiej. Takim matkom opieka jest przyznawana przez sądy w równym stopniu, by uniknąć posądzenia sądu o dyskryminację. Niestety, absurdy takie jak ten wchodzą na stałe do rzeczywistości życia społecznego w Hiszpanii.

Hiszpańska lewica od kilkudziesięciu lat skutecznie zakłamuje historię wojny domowej, walczy z pamięcią o gen. Franco, zarządza ekshumację. W Polsce natomiast atakuje się ciągle tradycję Żołnierzy Wyklętych.

– Problem ten jest dużo większy niż profanacja grobu. Rzecz tyczy się zakłamywania prawdy historycznej i tworzenia nowej rzeczywistości. Przykładem może być tu wielu komunistów, którym udowodniono mordy na niewinnych ofiarach, np. Santiago Carrillo (bezpośrednio odpowiedzialny za masowe morderstwo 5 tys. katolików w Paracuellos, w roku 1936) czy nacjonalista kataloński i mason Luis Companys (odpowiedzialny za tortury i męczeńską śmierć 8,5 tys. katolików w Katalonii), którym dedykuje się aleje, ulice czy place. W moim przekonaniu za profanacją grobu Franco kryje się próba dyskredytacji monarchii. Franco nigdy nie mówił o tym, że pragnie być pochowany w miejscu, w którym spoczęły jego szczątki. Była to pierwsza decyzja podjęta przez emerytowanego króla Hiszpanii Juana Carlosa po koronacji. Ekshumacja Franco stanowi zaprzeczenie decyzji podjętej przez króla i w ten sposób zakwestionowanie monarchii jako instytucji. Lewica naciska na usunięcie monarchii demokratycznej i zastąpienie jej czymś na wzór Republiki Wenezueli.

Partia Ludowa określająca się jako prawicowa, rządząc w ostatnich latach, nie cofnęła praktycznie żadnych reform zapateryzmu.

– Niestety, nie. Należy tu jasno powiedzieć, iż rządząca do połowy zeszłego roku Partia Ludowa (Partido Popular) jest na arenie Hiszpanii partią prawicową, chociaż w warstwie ideologicznej jest dużo bardziej na lewo niż Platforma Obywatelska. Stąd też, pomimo wcześniejszych zapowiedzi, liczne postulaty, z którymi szła do wyborów, nie zostały wprowadzone w życie. Wiele z praw uchwalonych w czasie rządów Zapatero ma tragiczne skutki. Warto wymienić wśród nich chociażby „Ustawę o aborcji”. W kraju, w którym społeczeństwo, pomimo ogromnego napływu imigrantów, starzeje się w zastraszającym tempie, co roku, w majestacie prawa morduje się 100 tys. nienarodzonych dzieci. To tak, jak gdyby co roku spadała na Hiszpanię bomba, która zmiotła Hiroszimę.

W Polsce z bólem obserwuje się dechrystianizację Hiszpanii i innych krajów zachodnioeuropejskich, wybory w Pana Ojczyźnie wygrała lewica. Czy pojawiają się jakieś ruchy społeczno-religijne kontrujące ten proces?

– Tak. Przykład stanowić może chociażby wspomniany wcześniej ruch HazteOir. Niestety, droga, którą idzie, jest usłana kamieniami i kłodami rzucanymi ze wszystkich stron. Oprócz procesu sądowego i nagonki medialnej ruch ten został przez władze pozbawiony statusu organizacji pożytku publicznego, co uniemożliwiło jego członkom gromadzenie funduszy na prowadzone przez siebie działania. Tak więc są takie organizacje, lecz ich działanie jest ze wszech miar trudne.

Czy partia VOX z Santiago Abascalem na czele ma szanse uzyskać wpływ na rzeczywistość polityczną państwa?

– Santiago Abascal jest człowiekiem, który ma sporo wad, jak my wszyscy, lecz z pewnością nie brak mu odwagi. Pochodzi on z Kraju Basków, w którym terroryści baskijscy wielokrotnie i na różne sposoby usiłowali zagrozić jemu i jego najbliższym. Abascal należał do Partii Ludowej. Z czasem jednak zaczął stawiać opór poprawnie politycznym idiotyzmom propagowanym przez kierownictwo tejże partii. Postanowił założyć VOX. Dzięki niemu wielu obywateli odzyskało dumę z bycia Hiszpanami, zaczęło wskazywać na wartości płynące z rodziny i tradycji przekazywanej przez starsze pokolenie.

Abascal deklaruje zdecydowane zwalczanie lewicowców w wyborach, na uniwersytetach, w sądach.

– Abascal cieszy cię dużym poparciem w społeczeństwie, lecz decyzje, które podejmuje, nie mogą być realizowane przez jednego człowieka. Musi mieć ludzi, którzy będą podejmować postulowane przez niego działania. Nie będzie to łatwe zadanie. Na przykład kadra wykładająca na kierunkach humanistycznych na uniwersytetach Hiszpanii składa się w przeważającej mierze z osób o światopoglądzie lewicowym. Próba zmiany tej sytuacji opierać się będzie na udziale wielu osób i musi być zakrojona na dłuższy okres.

Co generalnie musimy robić, żeby nie powtórzyć błędów prowadzących do bezreligijności?

– Trwać przy chrześcijaństwie i być z tego dumnym.

 



Dziękuję za rozmowę. Zenon Baranowski

Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/mysl/209113,homoterror-w-hiszpanii.html?fbclid=IwAR35uFVUoNUxia-5bRaATgwuEXtyqAs8AOUIJ9daPJf_Hxa1l4eM5-YCJYE