Tel.690297773 , email: kontakt@stop-seksualizacji.pl

odbieramy telefony w godz.: 12.00-14.00

wtorek, 01 październik 2019 11:42

Jak Google niszczy wykorzystanych przez pornografię?

Napisane przez Redakcja


Jestem prawnikiem, który walczy o ofiary molestowania online, napaści seksualnych i szantażu. Wiele moich klientów to młode kobiety, których nagie zdjęcia zostały opublikowane w Internecie bez ich zgody.



Moje klientki to pielęgniarki, studentki,  nauczycielki, mamy, prawniczki, celebrytki, które były poniżane, nękane i prześladowane w Internecie przez osoby, które oglądały  materiały bez zgody ich zdjęcia. (Opisuję to w książce „Nikt nie jest ofiarą” („Nobody's Victim”). W tej sytuacji najważniejszą potrzebą moich klientek okazywało się  obniżenie przerażająco wysokich wyników wyszukiwania związanych z nimi treści w Google!
Obecnie większość osób przed randką, przyjęciem do pracy nowego pracownika,  przyjęciem współlokatora czy kandydata do college'u wyszukuje informacji o nim w Google. I docierając do treści, decyduje się na wejście w relację lub rezygnacje z niej.
Google ma dziś 5,6 miliardów wyszukiwań dziennie i 92,19 % udziału w rynku wyszukiwarek na świecie, i – śmiało można powiedzieć – ma wirtualny monopol na naszą reputację, określając poprzez algorytmy, co i ile ludzie na całym świecie wiedzą o nas.
W 2016 r. Prosiłem zespół Google ds. Usuwania Treści Prawnych o okazanie litości 15 kobietom, które reprezentowałem w sprawie przeciwko firmie pornograficznej. Moje klientki w wieku 18–22 lat, odpowiedziały na zwodnicze ogłoszenia do sesji modelek bikini i zostały uwikłani w spisek, promujący pornografię. Część z nich została zgwałcona przed sesjami zdjęciowymi i podczas nich. A nagrane wówczas filmy erotyczne zostały  udostępnione setki tysięcy razy na popularnych stronach pornograficznych.
Kobiety były bezlitośnie narażone w Internecie: ich nazwiska, szkoły, członkowie rodziny zostali wymienieni obok filmu. Wynikające z tego molestowanie było przerażające. Wiele ofiar zmieniło nazwisko, zostało wyrzuconych organizacji społecznych i zwolnionych z pracy. Jedna z naszych klientek miała 20 lat i była w college'u, kiedy odpowiedziała na reklamę modeli bikini i poleciała do San Diego, aby nakręcić film. Po opublikowaniu jej wideo w Internecie powiedziała nam: „Musiałam zmienić swój główny kierunek i wybór kariery. Straciłam wielu przyjaciół, a moja rodzina przez jakiś czas ze mną nie rozmawiała.
Wysłaliśmy oświadczenia do Google z prośbą o usunięcie filmów.
Niestety, zasady Google określają tylko dwa przypadki usunięcia treści – pornografię dziecięcą i żądania naruszenia praw autorskich. Obecne zasady mówią, że Google może usuwać nagie lub pornograficzne obrazy, które zostały udostępnione bez zgody, ale firma zachowuje wyłączną swobodę co do tego, kiedy usunąć niezgodną z prawem pornografię. Jeśli Google zdecyduje, że będzie nadal linkować do strony internetowej zawierającej Twoje nagie zdjęcia, to... ofiary po prostu nie mają szczęścia. I nie ma tu możliwości apelacji. Jest tylko polityka korporacyjna. W tym wypadku także nowe przepisy dotyczące „pornografii zemsty” (czyli zdjęć wrzuconych z zemsty przez byłych kochanków) w Nowym Jorku nie pomagają ponieważ mają na celu ukaranie osoby, która udostępniła materiał, a nie wyszukiwarki, które generują wyświetlenia.
Google wiedział, że wspomniane przeze mnie kobiety zostały oszukane, uwięzione, napastowane seksualne i upokorzone oraz że cierpiały z powodu ujawnienia tego. Jednak interes korporacyjny podyktował reakcję całkowitej obojętności.

Jedną z niewielu zasad w Internecie jest „świętość” praw autorskich. Jednak jeśli chodzi o pornografię, Google czasami przeciwstawia się własnym warunkom świadczenia usług i ignoruje je. Tak było w przypadku 18-letniej klientki „Anny”. Dziewczyna została wykorzystana seksualnie przez trzykrotnie starszych od niej mężczyzn, którzy sfilmowali, jak uprawiali z nią seks. Filmy zaczęły zajmować pierwsze pięć miejsc w wyszukiwarce. Anna przez kilka lat doświadczała prześladowania, gróźb, grożenia śmiercią przez jej „fanów”. To było dla niej nie do zniesienia, przeprowadziła się więc i zmieniła tożsamość. Ale ktoś  znalazł jej nowe dane i opublikował je online. Film śledził ją nadal – poprzez Google.

„Dlaczego nie możemy po prostu pozwać ich za te strony internetowe?” – zapytała zszokowana Anna spytała. Wyjaśniłem, że prawo federalne chroni strony internetowe, które publikują informacje ujawniające jej tożsamość i rozpowszechniające jej wideo.
„Jeśli nie usuną filmów dobrowolnie, dlaczego nie możemy pozwać Google?” – rodzice Anny myśleli jeszcze dalej. Wyjaśniłem mamie Anny, że mam wielu klientów, których życie zostało pokiereszowane z powodu wyników Google i sprawdziłem już, że Google jest odporne na odpowiedzialność prawną z powodu prawa federalnego z 1996 r.  (Communications Decency Act Section 230), który skutecznie uodpornia firmy technologiczne wobec odpowiedzialności za treści, utworzone przez stronę trzecią. Tak długo, jak Google nie stworzy materiałów, może je publikować w swojej witrynie lub wyszukiwarce, a nawet czerpać z nich korzyści.
Podczas przesłuchania w Kongresie dyrektor generalny Google Sundar Pichai w grudniu 2018 r. powiedział, że głównym celem Google jest „zapewnienie użytkownikom dostępu do informacji o świecie”. I dotyczy to, niestety także informacji dotyczących pornografii.
Natomiast przedstawiciel Ted Lieu (D-Calif.) powiedział na rozprawie: „[Jeśli] chcesz pozytywnych wyników wyszukiwania, rób pozytywne rzeczy. Jeśli chcesz negatywnych wyników wyszukiwania, nie rób negatywnych rzeczy. Ale to nie jest takie proste.
Tak długo, jak każdy, kto ma połączenie z Internetem, może tworzyć treści, a strony internetowe nie ponoszą odpowiedzialności za prawdziwość tych informacji, nasze tak zwane „pozytywne działania” nie mogą zapewnić „pozytywnych wyników wyszukiwania”.
Jeśli ktoś chce nas zniszczyć, używa Internetu do szerzenia nieuniknionych kłamstw. Ale nawet jeśli zrobimy coś „negatywnego”, czy to powinno oznaczać, że zasługujemy na to, by być z tym związanym przez resztę naszego życia?

„Algorytm Google kontroluje ranking wszystkiego, co każdy widzi”
Nie tak dawno temu mogliśmy uciec od przeszłości, przenosząc się, zmieniając pracę i przenosząc szkoły. Z powodu Google jest to teraz niemożliwe. Decyzje dotyczące algorytmów, a dokładniej: tego, kto co widzi, są podejmowane świadomie. To są decyzje biznesowe. A ponieważ zdecydowana większość przychodów Google pochodzi z reklam, wymaga to utrzymania wysokiego ruchu i nie zakłócania branż - zwłaszcza zawsze zyskownej branży pornograficznej – które dobrze płacą za reklamy.
W tym kontekście działania Google stają się zrozumiałe.
Na podstawie: Carrie Goldberg owns victims’ rights law firm C. A. Goldberg, PLLC and is the author of “Nobody’s Victim: Fighting Psychos, Stalkers, Pervs, and Trolls” (Penguin Random House), out now.


https://nypost.com/2019/08/17/how-google-has-destroyed-the-lives-of-revenge-porn-victims/?fbclid=IwAR1B-ogCwwiR0rCTVP5_qgi-WwnOZYCtP1r6MNEXKragdvozoXl1pLbVSDE